sobota, 27 września 2014

folia negatywowa do tworzenia PCB

Umiejętność zrobienia dobrych płytek PCB to ważna sprawa.

Metoda termotransferu była spoko, ale wymaga dużo staranności, często niezbędne jest nanoszenie poprawek, szczególnie jeśli toner jest słabszej jakości.

Przymierzałem się do kupna sprayu "POSITIV 20"

wg producenta 200ml wystarcza na pokrycie 1m powierzchni warstewką 8um. wynika z tego, że w puszce 200 ml jest ok 8 ml substancji tworzącej ostateczną powłokę. Reszta to rozpuszczalniki i czynnik tworzący ciśnienie (pewnie propan-butan).
Czasochłonne jest suszenie świeżo spryskanej płytki, więc jest to metoda dla cierpliwych.

Ciekawe jest to, że POSITIV 20 jest odporny na działanie stężonych kwasów, nawet fluorowodorowego - można trawić szkło!
Osobiście ciekaw jestem co wchodzi w skład tego preparatu. Tani nie jest, bo 200ml okazyjnie można kupić za około 40zł.
Jako że jest to preparat tworzący powłokę pozytywową (czyli powłoka zostaje tam, gdzie była zakryta przed światłem), podczas naświetlania muszą zachodzić reakcje fotodegradacji uzyskanej powłoki. W przypadku folii negatywowej jest na odwrót. Powłoka zostaje tam, gdzie została naswietlona - w wyniku działania światła muszą powstawać związki odporne na działanie wywoływacza i środków trawiących.

Natrafiłem na znanym portalu aukcyjnym na wyprzedaż folii negatywowej od firmy ESAMBO , gdzie za 36zł z przesyłką otrzymałem ok. 1,3m2  folii światłoczułej. Nie wiem ile kosztowała bez przeceny. O ile z czasem nie straci swoich właściwości - o tyle powinna mi wystarczyć na naprawdę długo. Mam nadzieję że wystarczy ją przechowywać w ciemnym miejscu, w temperaturze pokojowej. Przyszła  owinięta w papier, schowana w czarny worek na śmieci i zapakowana w kartonik. Myślę że to dobre zabezpieczenie, przechowuję ją tak samo.
Wiadomo, że trzeba doliczyć jakieś straty - trzeba zostawić ok 5mm zapasu poza obrys płytki.

Postanowiłem zrobić mały teścik.
Jako, że nie chwilowo nie dysponuję drukarką - w ruch poszedł zwykły cienkopis. Niestety obrzydliwie rozlał się po papierze tworząc grube i nieregularne linie.


Instrukcja nakładania fotopolimeru na laminat


Wiem, że wydruk wzornika powinno się robić na kalce technicznej lub na folii, ale ja użyłem ordynarnego papieru śniadaniowego. Uważam że spisał się dobrze. Jest dostatecznie prześwitujący.

Problem stanowi odpowiednie naklejenie folii na (uprzednio oczyszczoną) płytkę. Nie robiłem tego zbyt starannie, bo to tylko test - więc narobiłem sporo bąbli.
Myślę że trzeba z tym nabrać nieco wprawy. Niestety póki co nie mam także laminatora, który jest rekomendowany przez sprzedawcę.


Tu wyszło nieźle :)



Ciężko jest rozdzielić warstwy ochraniające folię światłoczułą, trzeba brać pod uwagę to, że zniszczymy ok. 2-3 mm folii zanim ją dobrze rozdzielimy.

Chciałem zbadać jaki czas naświetlania jest wymagany aby uzyskać dobry efekt.
Nie mam także 150W halogenu polecanego przez sprzedawcę (30 minut z odległości 1 m ) wobec czego użyłem świetlówki która jest na stałe nad blatem mojego biurka.


Żaden luminofor nie zatrzymuje 100% światła UV w świetlówkach więc takie świecidło powinno się nadać. Naświetlałem w różnych czasach z odległości 36 cm.
Papier przyciśnięty do powierzchni płytki przy użyciu szyby pożyczonej z ramki na zdjęcie (ok 3mm grubości)
Na przygotowanym wzorniku napisałem minuty, po których przesłonę przesuwałem dalej. Po lewej stronie płytka była naświetlana najdłużej.


roztwór wywoływacza przygotowany wg instrukcji




Według sprzedawcy można bez problemu zrobić takie płytki:




Jak widać - czas naświetlania 30 minut i więcej (przy użyciu świetlówki 8W) daje już akceptowalną jakość uzyskanej powłoki. Myślę, że w przyszłości zrobię test na wpływ czasu naświetlania na jakość odwzorowania szczegółów. Pewnie konfiguracja halogen + wydruk na folii sprawdza się lepiej, ale jak widać - używając zwykłego papieru śniadaniowego też da się zrobić płytkę. 
Muszę tylko zdobyć dobrą drukarkę laserową z odpowiednią rozdzielczością. 1200 dpi powinno być spoko.

Teraz robienie płytek nie powinno być niczym trudnym :)

Jeśli ktoś zna skład POSITIV 20 i reakcje zachodzące podczas naświetlania proszę o komentarz. Może kiedyś pokuszę się o zrobienie takiej mikstury :)

sobota, 6 września 2014

programy majsterkowicza

Każdy dłubacz musi mieć pod ręką przydatne programy ułatwiające pracę.
Poniżej lista tych, bez których nie wyobrażam sobie grzebania w elektronice:


Falstad Circuit simmulator.

Wypakowujemy archiwum do folderu.
Odpalamy plik circuit.jar - do poprawnego działania musimy mieć zainstalowaną javę na komputerze.

Bardzo zachęcam do zapoznania się z tą aplikacją, ponieważ pozwala nam na symulację prostych obwodów elektronicznych, które sami projektujemy.
Posiadając jedynie znikomą wiedzę na temat wyliczania obwodów elektronicznych możemy metodą prób i błędów zaprojektować działający układ.
Ponadto sposób wizualizacji napięcia i prądu płynącego prze odpowiednie gałęzie obwodu sprawia, że program ten jest idealny do nauki podstaw elektroniki!

Stworzony obwód można zapisać w postaci kodu, który łatwo przekażemy koledze. Ponadto kod naszego obwodu w postaci tekstowej możemy wkleić w  okienko File -> Import co spowoduje odtworzenie zawartego w kodzie obwodu.


Electro Droid
ElectroDroid - screenshot
Absolutnie niezbędna aplikacja - na telefony z Androidem.
Wszystko czego potrzebuje elektronik w jednym miejscu i pod ręką - dosłownie!

Bardzo często korzystam z tej apki, dzięki niej nie muszę nawet pamiętać kodów paskowych dla rezystorów, program liczy sam.
Ma bardzo przyjazny interfejs, w wersji darmowej może denerwować reklama na dole okienka, ale nie przeszkadza w użytkowaniu.
Można doinstalować wtyczki - bazę mikrokontrolerów z rodziny Microchip i Atmel, Every Circuit Simulator (androidowy klon Falstad Circuit simulator) oraz PartSeeker (którego jeszcze nie sprawdziłem).

Katalog elementów



Teraz absolutny hit. Nie znajdziesz tego nigdzie w sieci (a przynajmniej ja nie potrafię).

Wpadł mi kiedyś w ręce ten programik i korzystałem z niego dosyć długo. Potrafi ogarnąć stare wersje tranzystorów, nawet takie ruskiej produkcji.
Bardzo dużym plusem programu jest to, że można wyszukać jaki model tranzystora może być dobrym zamiennikiem. Wystarczy podać % tolerancję interesujących nas parametrów półprzewodnika a otrzymamy listę elementów spełniających nasze wymagania.

Ponadto możemy szukać elementów w których nazwa jest częściowo nieczytelna - wpisując "?" w miejsca znaków, które nie są możliwe do odczytania.

Oczywiście program ma swoje lata i od 1998 roku wiele się pozmieniało, więc źródłem aktualnej wiedzy  nazwać go nie można.
Mimo to warto czasem wrócić do korzeni. Mam sentyment do tego programu (jak i do innych na DOSa, które niestety utraciłem razem ze spalonym dyskiem twardym o pojemności 4,8GB ... )


Asystent Elektronika



To jest kombajn porównywalny z Electro Droid, tyle, że na komputer.
Program pomoże nam policzyć wszystko, co potrzebne.

Autor zaimplementował bardzo fajną funkcję tworzenia własnych baz danych - z opisami usterek i tworzenie własnego katalogu elementów które mamy na stanie - świetna sprawa.

MkAvrCalculator



To jest już narzędzie typowo dla ludzi grzebiących przy mikrokontrolerach.

Jest to najlepsza nakładka graficzna na konsolę AVR dude. W wersji darmowej mamy pełne wsparcie dla mikrokontrolera Atmega 8. Ten uC, mimo, że już leciwy - posiada ogromne możliwości. Z jego pomocą możemy zrealizować naprawdę skomplikowane konstrukcje.
Chciałbym ogarnąć chociaż część jego potencjału, mam nadzieję że kiedyś mi się to uda.